sobota, 4 października 2014

„Gdzie w Polsce masz ocean?”

            Oczywiście zawsze jest kwestią przypadku, ile czasu spędza się czekając na podwiezienie, bo pewnie gdybym po prostu wyszedł łapać trzy godziny później to czekałbym tylko pięć minut, a tak czekałem trzy godziny pięć minut stojąc na wylocie z Zakopanego.

            - Ja pod Nowy Targ jadę to mogę cię podwieźć ze 20 km – powiedziała trzydziestoletnia dziewczyna z mocną opalenizną jeżdżąca starym, małym renault.

Karolina zdążyła mi wyjaśnić, że tutaj ludzie nie biorą autostopowiczów, bo „to takie buraki są w Zakopanem właśnie”. Ona sama jest z Gdańska ale przyjechała tutaj osiem lat temu i już tak została. Ma uczulenie na komary, a w górach amplituda temperatur jest tak duża, że w zasadzie ich tutaj nie ma.
Fajnie jej się tu żyje, ale do górali trzeba się przyzwyczaić bo wiadomo jacy są.
- Jacy są?
- No góral to cham, pijak i kłamca. Przecież to co się dzieje w tych góralskich rodzinach to jest czysta patologia. Ale nikt tutaj o tym nie rozmawia, nikt się nikomu nie wtrąca, wszyscy wszystko tolerują. No ale co zrobić, tak już tutaj jest.

Miesiąc temu wzięła ślub z góralem. On jest kucharzem. Poznali się w pracy bo ona odkąd tutaj przyjechała, pracuje głównie jako kelnerka.
Mówi z uśmiechem:

- Skończyłam oceanografię, ale to był poroniony pomysł, no bo gdzie w Polsce masz ocean?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz