„Gdzie
w Polsce masz ocean?”
Oczywiście
zawsze jest kwestią przypadku, ile czasu spędza się czekając na podwiezienie,
bo pewnie gdybym po prostu wyszedł łapać trzy godziny później to czekałbym
tylko pięć minut, a tak czekałem trzy godziny pięć minut stojąc na wylocie z
Zakopanego.
-
Ja pod Nowy Targ jadę to mogę cię podwieźć ze 20 km – powiedziała
trzydziestoletnia dziewczyna z mocną opalenizną jeżdżąca starym, małym renault.
Karolina zdążyła mi
wyjaśnić, że tutaj ludzie nie biorą autostopowiczów, bo „to takie buraki są w
Zakopanem właśnie”. Ona sama jest z Gdańska ale przyjechała tutaj osiem lat
temu i już tak została. Ma uczulenie na komary, a w górach amplituda temperatur
jest tak duża, że w zasadzie ich tutaj nie ma.
Fajnie jej się tu
żyje, ale do górali trzeba się przyzwyczaić bo wiadomo jacy są.
- Jacy są?
- No góral to cham,
pijak i kłamca. Przecież to co się dzieje w tych góralskich rodzinach to jest
czysta patologia. Ale nikt tutaj o tym nie rozmawia, nikt się nikomu nie
wtrąca, wszyscy wszystko tolerują. No ale co zrobić, tak już tutaj jest.
Miesiąc temu wzięła
ślub z góralem. On jest kucharzem. Poznali się w pracy bo ona odkąd tutaj
przyjechała, pracuje głównie jako kelnerka.
Mówi z
uśmiechem:
- Skończyłam
oceanografię, ale to był poroniony pomysł, no bo gdzie w Polsce masz ocean?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz